Pokaż listę

Śmierdząca sprawa

Śmierdząca sprawa.

 

Dziś, po wprowadzeniu pomysłów Burmistrz Elżbiety Radwan i Zielonego Wołomina, w kasie MZO z 5.000.000 zł na plusie, zrobił się blisko milionowy minus. Zwożone są śmieci z Warszawy, fetor z wysypiska obejmuje już większość Gminy Wołomin, a tak głośne swego czasu środowisko Zielonego Wołomina siedzi w tej sprawie cicho jak mysz pod miotłą. Można by zapytać, dlaczego nie protestują, nie wieszają prześcieradeł na płotach, chociaż sytuacja jest bardziej dramatyczna niż przed czteroma laty – nic im nie przeszkadza.

 

Śmierdzi z terenów wysypiska w Starych Lipinach, jak również z MZO przy ul. Łukasiewicza. Problem jest tak uciążliwy, że uniemożliwia mieszkańcom miasta normalne funkcjonowanie. Nie można otworzyć okien, nie można wyjść z dziećmi na spacer – bo śmierdzi. Czy Wołomin zaczął produkować tak dużo śmieci, że służby nie są w stanie nadążyć za tak znaczną ich ilością? A może śmierdzą tak odpady przywożone z Warszawy?


 


W ostatnim czasie pośród mieszkańców pojawiły się głosy mówiące, że jeśli sytuacja się nie zmieni, ludzie zaczną chodzić w maskach przeciwgazowych – inaczej nie da się wytrzymać.

Kilka słów komentarza udzieliło w tej sprawie wołomińskie MZO, nazywając smród  ,,przejściowymi niedogodnościami’’. Jak się więc okazuje, perfumowanie śmieci nie daje rezultatu (swoją drogą ciekawe, ile nas to kosztuje i czy środki używane do perfumowania śmieci nie są dla nas szkodliwe). Wyjaśnienia MZO co do ,,przejściowych niedogodności’’ zostało skwitowane przez internautów jako pusta obietnica. A stwierdzenie, że uciążliwości są „przejściowe” zostało przez nich wyśmiane. Ludzie mają dość słów, chcą zobaczyć, a w tym wypadku poczuć, efekty.

 

Co na to burmistrz Elżbieta Radwan? Jak zwykle w sprawach MZO nie zajęła oficjalnego stanowiska. Jednak skoro MZO obarcza odpowiedzialnością za niemiłosierny odór  – złą pogodę, to czy mamy rozumieć, że jest to odpowiedź w stylu: "Sorry, taki mamy klimat?" Milczenie ze strony burmistrz Radwan też jest głosem, przede wszystkim lekceważącym mieszkańców Wołomina.


Organizacje takie jak Zielony Wołomin, które w kampanii wyborczej 4 lata temu sympatyzowały z Panią Radwan, protestując przeciwko próbom racjonalnych działań w sprawie MZO podejmowanym przez poprzedniego burmistrza Ryszarda Madziara – dziś milczą! Jeszcze 4 lata temu ich członkowie krzyczeli głośno, że wysypisko trzeba zamknąć, że realizacja pomysłu Burmistrza Madziara na MZO nie jest dobra dla gospodarki śmieciowej Wołomina. Dziś, po wprowadzeniu pomysłów Burmistrz Radwan i Zielonego Wołomina, w kasie MZO z 5.000.000 zł (5 milionów zł!) na plusie, zrobił się blisko milionowy minus. Zwożone są śmieci z Warszawy, fetor z wysypiska obejmuje już większość Gminy Wołomin, a tak głośne swego czasu środowisko Zielonego Wołomina siedzi w tej sprawie cicho jak mysz pod miotłą. Można  zapytać, dlaczego nie protestują, nie wieszają prześcieradeł na płotach, chociaż sytuacja jest bardziej dramatyczna niż przed czteroma laty – nic im nie przeszkadza.

 

Problem jest niewątpliwie śmierdzący, a obecna władza poza perfumowaniem śmieci nie ma kompletnie żadnego pomysłu na jego rozwiązanie. Przypomnijmy, że tylko w tym roku wołomińskie MZO na skutek podpisanych umów zobowiązało się przyjąć 14 tysięcy ton odpadów z Warszawy. Szkoda, że konsekwencje tego musimy ponosić my wszyscy.

 

Red.


Pokaż listę
Facebook Twitter