Pokaż listę

Wąską drogą przez Mostówkę?

Nie ma zgody mieszkańców na taki remont drogi!

W ostatnim numerze Wieści Podwarszawskich przeczytać możemy artykuł dotyczący remontowanej drogi w Mostówce. Czytamy w nim m.in.: "Asfaltowa, remontowana właśnie droga w Mostówce dziś ma 6 metrów, a po modernizacji miejscami będzie nawet o metr węższa. Mieszkańcy obawiają się wypadków i chcą zatrzymać budowę. Władze gminy Wołomin zapewniają: w papierach wszystko się zgadza. (…)

Naczelnik inwestycji Bożena Kucharczyk odpowiedziała, że to wszystko było pokazywane i ustalane.

– To nieprawda, absolutnie, pani kłamie! – zareagowali mieszkańcy.

– Nikt z nas nie widział nigdy projektu, choć byłam namolna i dzwoniłam, i się pytałam, a odpowiedź padała, że robicie podziały pod chodnik – dodała sołtys.- Pani Bożenko, proszę nie wprowadzać zgromadzonych w błąd, bo przepraszam, ale pani w tej chwili kłamie! Zero. Nie było kontaktu z nami w sprawie chodnika. Pani mnie przez cały rok wprowadzała w błąd twierdząc, że są robione podziały pod chodnik!

– Proszę panią, półtora metra szosy nam zabrać? To nie jest szosa nowo budowana. Z szerszej, węższą zrobić? Jak tak można? Trzeba było przyjechać i to uzgodnić z mieszkańcami, czy się zgadzają czy nie. Kto narozrabiał niech to teraz naprawi! -apelowała jedna z mieszkanek.

– My mieszkamy tam od urodzenia i będziemy mieszkali do śmierci, a wy zrobiliście to moim zdaniem zza biurka. Teraz kto nie przejeżdża tą szosą to jest śmiech na sali – przyznał wzburzony mieszkaniec.

– Nie możemy zrobić jezdni sześciometrowej, bo państwu się tak chce, ani zrobić półtorametrowego chodnika, bo państwo sobie tak życzą. Trzeba się trzymać norm. Dajcie nam zrobić tę inwestycję, będzie naprawdę dobrze. Nie mam podstawy do tego, żeby przerwać inwestycję tylko dlatego, że państwu się nie podoba – odpowiedziała mieszkańcom wiceburmistrz Zbieć.

– Ale my tam żyjemy, a pani tylko przyjechała i pojechała! – krzyczała mieszkanka.

– Muszę podjąć taką decyzję, że te prace będą kontynuowane – odpowiedziała stanowczo wiceburmistrz Wołomina, jak mówiła, po konsultacji z projektantem.- Widziałam dyskusję pań, które przyszły z dziećmi prosto z domu i te panie wiedziały lepiej od projektanta jak powinien wyglądać projekt, ale tak nie jest. Jeśli macie państwo takie wykształcenie, to może rzeczywiście można by z państwem rozmawiać jak równy z równym, ale w tej chwili niestety, my się kierujemy papierami… -ogłosiła wiceburmistrz Zbieć.

– To jawne lekceważenie mieszkańców – podsumował przewodniczący Rady Leszek Czarzasty."

Jeden z mieszkańców miejscowości dał upust swoim nerwom w niniejszej sprawie pisząc na facebooku m.in.: "Najgorsze w tym jest to, że nasze władze tkwią w przekonaniu, że wiedzą lepiej i nie potrafią przyznać się do błędu i go naprawić a tylko mamić mieszkańców, że zasypie się rów i poszerzy się jezdnię w drugą stronę, narażając budżet na dodatkowe koszty i uciążliwość dla mieszkańców. Jest tu tyle miejsca, że w jezdnię nie powinno się wchodzić ani centymetra".

Urzędnicy powołują się na projektantów, mieszkańcom puszczają nerwy, wiceburmistrz Zbieć broni się niekiedy może zbyt arogancko. A wystarczyłoby w odpowiednim czasie usiąść do stołu i spokojnie omówić sprawę, na co - mamy nadzieję, nie jest jeszcze zbyt późno.

red. eW

żródło: www.wiesci.com

Pokaż listę
Facebook Twitter